Trening Rano vs Wieczorem cz. 2

Trening Rano vs Wieczorem cz. 2

W ostatnim wpisie omówiliśmy poranne treningi i takie, które wykonywane są w ciągu dnia.

Tym razem opiszemy wieczór i noc 😊

 

Wieczór

Anegdota do wieczornych treningów. Kiedyś wybrałem się na dłuższy trening do Łódzkiego Arturówka, pech chciał, że zabłądziłem i z planowanych 15 km wyszło grubo ponad 20, z czego ostatnie kilometry były najszybsze. Ściemniało się tak szybko, każdy krzak wyglądał jak postać i umysł wtedy przejmował nade mną kontrolę. Zmęczenie bardzo szybko minęło i wykrzesanie z siebie dodatkowej energii nie było wtedy problemem 😊

Plusy:

Chyba najczęściej wybierana pora na bieganie.

Pozwala „wypocić” wszystkie zmartwienia nazbierane w ciągu dnia.

Pogoda na trenowanie jest przeważnie bardzo korzystna.

Nawet kiedy się bardzo zmęczymy i nie bardzo jest energia na resztę dnia, to nie robi to takiej szkody jak trening mocny rano.

 

 

Minusy:

Zimą jest już ciemno, choć czy to taki minus 😊?

Często po ciężkim dniu brakuje energii na zebranie się na trening.

Nie ma was w domu kolejną godzinę… Tak, trzeba to wliczać w rozłąkę z bliskimi, chyba, że bliska Wam osoba biega z Wami lub wsiada na rower i towarzyszy.

Czasem po prostu brakuje czasu na wyjście wieczorem, ale wtedy pozostaje nam odpuścić albo wyjść na:

Dużym plusem są zachody słońca 🙂

Trening w nocy

 

Brzmi groźnie i zarazem ciekawie. Polecam osobom, które nie próbowały, wstać w nocy (najlepiej, kiedy nie musimy iść następnego dnia do pracy) i wyjść na trening. Z czystej ciekawości jak zareaguje organizm na nowe doświadczenia. Treningów straconych w dzień nie polecam nadrabiać w nocy!

Być może ktoś, kto pracuje na późną zmianę, wtedy może próbować tej pory dnia, ale tak naprawdę plusów tutaj widzę mało. Ja kiedyś pracowałem na 2 etaty od 8 do 22 i wychodziłem biegać koło 23 i uwierzcie mi, wytrzymałem takim trybem życia 5 dni, musiałem coś z tym zrobić ( i zrobiłem, biegałem w trakcie pracy! ) temat na oddzielny wpis 😉 .

Kiedyś zdarzyło mi się na wyjeździe z znajomymi wyjść biegać o 2 w nocy. Nie mogłem spać, więc postanowiłem się trochę zmęczyć. Najciekawszy był fakt, kiedy to wracając z biegania zastałem zamknięty ośrodek… ehh

Plusy

Jest spokój, wszyscy śpią, a Ty przemierzasz puste ulice. Miasto, które na co dzień widujesz za dnia w nocy nabiera zupełnie innego uroku.

Plusem w miastach jest fakt, że można praktycznie biegać bez zatrzymywania się, ponieważ prawie każda sygnalizacja jest wyłączona i jest prawie zerowy ruch.

Miasta w nocy to zupełnie inne miejsca 🙂

Minusy

Po takim treningu nie zawsze łatwo jest zasnąć, drugim minusem jest posiłek po treningu i od razu sen. Oczywiście lepiej zjeść niż kłaść się na czczo, ale i tak jest to dodatkowe obciążenie dla organizmu.

Nie polecam kobietom mieszkającym w miastach takich treningów, choć i panowie jak wbiegną w złą uliczkę to też nie zawsze może być miło.

W sumie bieganie w nocy na wsi, gdzie nie wszędzie jest oświetlony teren też może być niebezpieczne, szczególnie kiedy właściciele wypuszczają na noc psy :/

Nie warto jest robić trening kosztem snu, czasem lepiej będzie iść spać i wyjść wcześniej rano na coś lekkiego.

Podsumowując

Dla mnie najlepszą porą na bieganie jest popołudnie. Wpasowałem się w tę porę i tylko w weekendy staram się wychodzić biegać w godzinach startowych. Znam osoby, które wolą biegać wcześnie rano, ale dla mnie się to nie sprawdza.

 

To tyle na dzisiaj, jeżeli coś pominąłem (z plusów bądź minusów) to koniecznie zostaw komentarz na pewno naniosę poprawki 😊

Do usłyszenia niedługo!

Share This:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline