02.06.2025 – 08.06.2025 – Ostatnie szlify
Poniedziałek 02.06.2025
Ryś swoje wyjeździł na pumptracku, a potem wspólnie zrobiliśmy ponad 5 km po Lesie Kabackim.

Wtorek 03.06.2025
Start w Biegu Górskim im. Artura „Słonia” Hajzera. Niecałe 5 km, w tym 8× wbieg i zbieg z Kopy Cwila. Początek biegu otworzony przez konkurencję w takim tempie, że ciężko byłoby to pobiec szybciej, nawet chcąc zrobić jednorazowy sprint pod górę. Tak samo dalej w dół – koledzy szaleli, że ledwo co się ich trzymałem na trzeciej pozycji.

Pierwsze 2 kilometry, z 4 wbiegami i zbiegami, średnio po 3:36, nie mogły się dobrze skończyć. Zawodnik dyktujący tempo na początku szybko odpadł, zostałem ja i Dariusz Nożyński. Trzymałem się Darka jeszcze kilkaset metrów, ale mi też zaczęły się wszystkie kontrolki świecić, więc zacząłem powoli zwalniać. Tętno zbliżyło się do 190, a ja próbowałem, ile się dało, biec szybko tam, gdzie to możliwe. Finalnie spokojne drugie miejsce, choć bieg kosztował mnie dość dużo.

Środa 04.06.2025
Dzień wolny od biegania. Rano solidny mecz z Andrzejem – przegrany przeze mnie 2:3 po zaciętej walce do samego końca.
Czwartek 05.06.2025
Trochę byłem rozbity fizycznie po wtorku i środzie, więc na czwartek zaplanowałem lekkie rozbieganie – 10 km. W trakcie kilka przyspieszeń: 400 m po 3:50, 2 km po 3:58 i 500 m po 3:40.

Piątek 06.06.2025
Wyjazd na weekend w Bory Tucholskie. Po podróży – niecałe 9 km na lekko. Niestety tak dokuczał mi brzuch, że ostatnie 2–3 km to był marszobieg. Ale jako ciekawostka: pierwszy raz w życiu spotkałem w lesie borsuka 🙂

Sobota 07.06.2025
Tego dnia wiedziałem, że muszę zrobić coś mocniejszego, ale ponieważ nie do końca wiedziałem, gdzie będę biegał, plan na trening w toalecie przed ruszeniem zalecił mi ChatGPT. Doradziła, że 5×800 m nieco szybciej niż planowane tempo zawodów to będzie dobre „podbicie” formy, a już nie wyczerpujący trening.
Ja planowałem coś koło 10 km biegu narastającego, ale finalnie posłuchałem. Wyznaczyłem sobie odcinki na lekko pofałdowanej trasie o długości około 800 m – raczej chodziło o czas i intensywność, a nie o dokładne metry – i ruszyłem. Biegało się super, odcinki biegane średnio w 3:22–3:25, na przerwie 2 minuty. Idealnie mnie obciążyły – np. bieganie szóstego odcinka byłoby już siłowaniem się, a te 5 weszły super.
Jest plan, aby posłuchać rad chata do przyszłotygodniowego startu. Zobaczymy, co wyjdzie, bo „wyostrzenie” podpowiada inne niż robiłem zazwyczaj. Niby powinienem robić to, co znam, ale tutaj – z racji, że jest to jeszcze luźniejsze niż planowałem – spróbuję.
Niedziela 08.06.2025

Ostatni dzień pobytu w Borach i główne bieganie „dla oczu”, czyli Park Narodowy Bory Tucholskie. Ogólnie planowałem tutaj nabiegać ponad 20 km, ale za radą Chata skróciłem do 16 km. Miałem jakieś wyobrażenia, jak może być w lesie, który określa się „borem”, ale to, co się naoglądałem, przerosło moje oczekiwania.




Średnio co kilometr szedłem i napawałem się widokami, dźwiękami i zapachem, zdjęcia tego nie oddają, ale bieganie ścieżkami gdzie po jednej stronie jest jezioro, a po drugiej pnie się wysoko las lub po prostu oglądanie pofałdowanych gęsto porośniętych terenów bardzo umilało bieganie. Ogólnie to super tereny do biegania – rano w niedzielę mijałem raptem 4 rowerzystów. Ostatni kilometr nieco przyspieszyłem i wyszedł lekko poniżej 4:00. Bardzo polecam te okolice i koniecznie chcę wrócić i pozwiedzać więcej 🙂
Podsumowanie
Tydzień nie w pełni treningowy przez wtorkowy start, ale to też solidny bodziec. Dobrze się czułem na sobotnim treningu. Teraz zostało kilka dni do startu w drugim biegu Leśnej Triady.
Cel: tempo poniżej 3:30 i miejsce w top 3. Liczę na to, że przy zachowaniu „wyostrzenia”, czyli lekkich treningów, tempo jest osiągalne, a miejsce – do powalczenia.