2026.10.25 – Biegać, dyktować, nie zwariować. Status Achillesa przed startem w Łagiewnikach

2026.10.25 – Biegać, dyktować, nie zwariować. Status Achillesa przed startem w Łagiewnikach

Próba sił i pierwsze testy nogi Aktualny stan Achillesa: codziennie z nim ćwiczyłem. Beata pomagała mi go masować — czy to łydkę, czy tył uda. Jak na razie nie czuję tego problemu, co wcześniej. Czuję inne miejsce, ale to jest normalne. W poniedziałek nie biegałem, w niedzielę tak samo. We wtorek też nie biegałem, natomiast w poniedziałek grałem w badmintona i było OK. Dla spokojniejszego wprowadzenia dzisiaj, w środę, też grałem w badmintona. Z nogą OK. Natomiast wieczorem próbuję zrobić…

Read More Read More

Od 37:49 na 10 km do 60 km w górach — forma, kontuzja i Baran Race

Od 37:49 na 10 km do 60 km w górach — forma, kontuzja i Baran Race

Podsumowanie biegowych tygodni: od 10 km do Baran Race Tomaszów Mazowiecki: cel poniżej 38 minut Poprzedni wpis kończy się dzień przed startem na 10 km w Tomaszowie Mazowieckim. Celem biegu było pokonanie 10 km w czasie poniżej 38 minut. Ruszyliśmy. Tego dnia było wietrznie, a bieg na 10 km i na 5 km startował równocześnie. Nie wiedziałem, z kim biegnę. Czułem się dobrze: przeważnie biegłem albo z kimś, albo kogoś wyprzedzałem. Pierwsze kółko pokonałem w 18:48, czyli miałem delikatny zapas….

Read More Read More

Cisza na blogu przełamana: stan liczników, plany i cel główny

Cisza na blogu przełamana: stan liczników, plany i cel główny

Po bardzo długiej ciszy na blogu czas na krótkie podsumowanie tego, gdzie obecnie jestem – zarówno jeśli chodzi o przeszłość, jak i plany na niedaleką przyszłość. To nie będzie dokładne śledzenie treningów. Chciałem po prostu założyć sobie jakieś cele na kolejne tygodnie, a w trakcie lub po ich upływie zweryfikować, czy udało się je osiągnąć. Nie ma jednego powodu, dlaczego wypadłem z rytmu pisania bloga. Na pewno jednym z głównych było to, że ponownie wszedłem w dwa równoległe projekty w…

Read More Read More

16.06.2025 – 22.06.2025 – Szybciej

16.06.2025 – 22.06.2025 – Szybciej

Poniedziałek 16.06.2025 Rano mecz badmintona z Andrzejem – wygrany 4:1, ale coś czuję, że Andrzej nie był w pełnej dyspozycji. Zrobiłem pomiar tętna z tego meczu i, o dziwo, nie skacze ono drastycznie wysoko, ale szarpanie tym tętnem jest na tyle duże, że męczy to strasznie. Wieczorem krótki trening z dziećmi: Ryś na rowerze, Łucja w wózku. Niecałe 30 minut rozbiegania – wygonił nas deszcz. Wtorek 17.06.2025 5,5 km rozbiegania i 9 × 120 metrów podbiegów. Nie czułem się mięśniowo…

Read More Read More

09.06.2025 – 15.06.2025 – Weryfikacja

09.06.2025 – 15.06.2025 – Weryfikacja

Poniedziałek 09.06.2025 Rano mecz z Andrzejem — badminton (ponownie przegrany 2:3). Te mecze są dość wymagające, dlatego tego dnia wolne od biegania. Wtorek 10.06.2025 Pierwszy z miniakcentów w tym tygodniu, zgodnie z radą Chata. Na trening wyszedłem dość późno (po godz. 22). Główne zadanie — 3 km po 3:40–3:45. Realizacja — super, duży zapas i chęć na więcej. Z dobiegiem i powrotem: 8,5 km całość. Środa 11.06.2025 Tylko 20 minut rozbiegania rano — wiedziałem, że wieczorem nie będę miał kiedy….

Read More Read More

02.06.2025 – 08.06.2025 – Ostatnie szlify

02.06.2025 – 08.06.2025 – Ostatnie szlify

Poniedziałek 02.06.2025 Ryś swoje wyjeździł na pumptracku, a potem wspólnie zrobiliśmy ponad 5 km po Lesie Kabackim. Wtorek 03.06.2025 Start w Biegu Górskim im. Artura „Słonia” Hajzera. Niecałe 5 km, w tym 8× wbieg i zbieg z Kopy Cwila. Początek biegu otworzony przez konkurencję w takim tempie, że ciężko byłoby to pobiec szybciej, nawet chcąc zrobić jednorazowy sprint pod górę. Tak samo dalej w dół – koledzy szaleli, że ledwo co się ich trzymałem na trzeciej pozycji. Pierwsze 2 kilometry,…

Read More Read More

12.05.2025 – 01.06.2026 – Wypłata

12.05.2025 – 01.06.2026 – Wypłata

Poniedziałek 12.05.2025 Rozpoczynam trzydniowe roztrenowanie, aby po prostu dać organizmowi choć chwilę odpocząć. Dlatego przez te trzy dni nie będę trenował ciężko, tylko z luzem podejdę do tego czasu. W poniedziałek zrobiliśmy z dziećmi 3,5 km wolnego truchtu – do Lidla i z powrotem. Z ciekawostek: mijaliśmy siedzibę TVP, kiedy odbywała się tam debata. Tłumy ludzi dopingujących swoich kandydatów znacznie utrudniały nam przejście chodnikiem. Wtorek 13.05.2025 Dzień wolny od biegania. Środa 14.05.2025 Również dzień wolny od biegania, ale tego dnia…

Read More Read More

05.05.2025 – 11.05.2025 – Efekty pracy

05.05.2025 – 11.05.2025 – Efekty pracy

Poniedziałek 05.05.2025 Rozbieganie – 35 minut. Czuć jeszcze niedzielny trening, natomiast już było w porządku. Na ostatnie 20 minut dołączył Ryś na rowerze. Wtorek 06.05.2025 W planach było 6 km + siła biegowa pod górę, ale organizm mówił, że dzisiaj raczej nie pobiegamy. Mało siły i w sumie ledwo co podnosiłem nogi (a jadłem nieźle). Zrobiliśmy z Rysiem niecałe 6 km i wróciliśmy do domu. Trzeba się pozbierać na środę. Środa 07.05.2025 Wyjątkowo na ten trening pojechałem rowerem. Od kilkunastu…

Read More Read More

28.04.2025 – 04.05.2025 – Praca

28.04.2025 – 04.05.2025 – Praca

Poniedziałek 28.04.2025 Lekkie rozbieganie z dziećmi, nieco ponad 30 minut. Plan był taki, aby wyjść od razu po szkole, a wyszliśmy przed godz. 20. Cel treningu: zakupy w Lidlu – od razu lepiej się takie treningi robi z celem. Nogi lepiej, szczególnie że, gdy widzieliśmy próg zwalniający na jakiejś pustej uliczce, to była szybka przebieżka, aby go zaatakować na pełnej prędkości – tak, żeby dzieci lekko wybijało w powietrze 🙂 Miny ludzi stojących na chodniku, obok których biegnie ktoś bardzo…

Read More Read More

21.04.2025 – 27.04.2025 – Przebłyski

21.04.2025 – 27.04.2025 – Przebłyski

Poniedziałek 21.04.2025 Coś mnie totalnie rozłożyło z bólem głowy (zatrucie?) – ledwo mogłem funkcjonować, ale trening w okrojonej formie zrealizowany (40 minut truchtu po 6:20). Trochę zastanawiam się, czy dzień wolny nie byłby lepszym pomysłem, ale nie żałuję – trening był bardziej dla mentalu niż dla ciała. Wtorek 22.04.2025 W planach miałem szybsze odcinki, ale z racji słabego samopoczucia dzień wcześniej zmieniłem na siłę biegową. Realizacja: znów za późno wyszedłem i szyłem z tego, co mogłem, czyli raptem 25 minut…

Read More Read More