21.04.2025 – 27.04.2025 – Przebłyski

21.04.2025 – 27.04.2025 – Przebłyski

Poniedziałek 21.04.2025

Coś mnie totalnie rozłożyło z bólem głowy (zatrucie?) – ledwo mogłem funkcjonować, ale trening w okrojonej formie zrealizowany (40 minut truchtu po 6:20). Trochę zastanawiam się, czy dzień wolny nie byłby lepszym pomysłem, ale nie żałuję – trening był bardziej dla mentalu niż dla ciała.

Wtorek 22.04.2025

W planach miałem szybsze odcinki, ale z racji słabego samopoczucia dzień wcześniej zmieniłem na siłę biegową. Realizacja: znów za późno wyszedłem i szyłem z tego, co mogłem, czyli raptem 25 minut biegania, w tym 5 × lekki bieg pod górę + 1 minuta szybko + 20 sekund szybko. To było bardziej utrzymanie, a nie budowanie formy. Liczę na mocną środę.

Środa 23.04.2025

Plan: 5 × 1 km + 5 × 200 m. Realizacja: w końcu interwały zgodnie z planem, czyli względnie kontrolowane tempo. Tętno ładnie rosło z odcinka na odcinek i po ostatnim nie padłem na twarz, tylko jeszcze była siła, aby zrobić 5 × 200 metrów (u mnie 5 × 40 sekund). Odcinki biegane średnio po 3:30 na przerwie 90 sekund. 40-sekundówki na samopoczucie z przerwą 1 minuta. Dobry trening, szczególnie że jest fragment mojej trasy, gdzie trwa remont chodnika i musiałem biegać kilkadziesiąt metrów po trawie, nadkładając trochę trasy. Teraz trzeba się zregenerować i kolejny akcent w sobotę. 🙂

Czwartek 24.04.2025

Tym razem rozbieganie z dziećmi w wózku – zrobiliśmy prawie 10 km, gdzie naszym celem było odwiedzenie dwóch nowych Żabek Nano (takich bez kas i bez obsługi). Cel zrealizowany, trening też. 🙂

Piątek 25.04.2025

Wolne.

Sobota 26.04.2025

Odprawa przed startem, pogoda idealna do biegania

Parkrun Pole Mokotowskie – wstępnie zakładałem bieg tempowy przed parkrunem i potem od razu start, aby połączyć te biegi w jeden trening. Natomiast rano podjąłem decyzję, że pobiegnę sam parkrun, a drugi trening zrobię wieczorem.


Parkrun typowo na miejsce – czułem się bardzo dobrze i tempo po 4:00 było dla mnie komfortowe. Biegłem w grupie do trzeciego kilometra, potem wybiegł Simon i podkręcił tempo do około 3:50. Znam już Simona z parkrunów, więc wiedziałem, że mogę tutaj zostawić walkę o pierwsze miejsce na finish. Ostatnie 650 metrów w tempie średnio 3:13 pozwoliło wygrać z większą przewagą. Fajnie się czułem na tym biegu – duża kontrola tempa i lekkość.

Początek, wygląda to jeszcze luźno (foto fb. parkrunpolemokotowskie)

Drugi trening wieczorem – plan: 8 km w tempie nieco poniżej 4:00. Realizacja: 2,5 km rozgrzewki i ruszyłem. Okoliczności pozwoliły, aby zrobić ten trening w Kabatach, więc pobiegłem pętlę 5 km + dokręciłem brakujące 3 km. Owe 5 km według oznaczeń trasy pokonałem w 19:25, czyli podobnie co poranny parkrun. Nie do końca wiem, czy oznaczenia tam są nie tak, czy jednak GPS w zegarku mi zakłamywał. Potem 3 km z ostatnim kilometrem szybciej. Fajnie czuć, że forma rośnie, bo jeszcze 2 tygodnie temu takie treningi były mocno męczące, a dzisiaj wszystko pod kontrolą.

Niedziela 27.04.2025

Luźniejsze, dłuższe wybieganie – w planach 18 km. Realizacja: dzisiaj zgodnie z planem, choć same odczucia z treningu nie najlepsze. Dość mało zjadłem (świadomie) na kolację po sobocie i na śniadanie w niedzielę, dlatego te 18 km mocno się dłużyło. Obiegałem nowo otwarte tereny na wyremontowanym obiekcie Skra.

Nowy stadion treningowy prezentuje się super 🙂


Ostatnie 2,5 km wplotłem zabawę biegową: 30 sekund szybko, 60 sekund wolno. Bardzo dobrze mnie to odmuliło i pozwoliło zakręcić nogami.

Podsumowanie

Tydzień treningowo dla mnie super – biegało się w końcu zgodnie z założeniami. Kolejny będzie dość podobny do tego, dopiero potem coś zmienimy. Waga, póki co, mimo większej ilości kilometrów i mniejszej ilości jedzenia, nie daje za wygraną, ale liczę tutaj też na przełom. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *